Najpierw wymusił pierwszeństwo, a potem napięcie zaczęło rosnąć …

Zdjęcie miejsca kontroli

Nawet 12.000 złotych kary pieniężnej grozi przewoźnikowi, którego kierowca manipulował wskazaniami tachografu. Dodatkowo, kierowca może trafić do więzienia, gdyż taka manipulacja, to również ingerencja w prawidłowość funkcjonowania licznika drogi, zagrożona karą pozbawienia wolności do lat pięciu.

W piątek (9 bm.), na drodze krajowej nr 19 w m. Turów, kierowca samochodu ciężarowego wymusił pierwszeństwo przejazdu na … radiowozie Inspekcji Transportu Drogowego. Szczęśliwie do zderzenia pojazdów nie doszło. I to mógłby być koniec informacji, gdyby nie dziwnie nerwowe zachowanie kierowcy. Pojazd poddano kontroli. Jak się okazało nerwowość kierowcy była w pełni uzasadniona i usprawiedliwiona. Okazało się, że kierowca nie rejestrował swojej pracy i przebiegu pojazdu, a żeby tego dokonać do impulsatora przy skrzyni biegów przyłożył kawałek namagnesowanej stali.

Teraz konsekwencje będą poważne. Wobec przedsiębiorcy zostało wszczęte postępowanie administracyjne, które będzie zakończone nałożeniem kary pieniężnej. W tym wypadku kara zbliży się do kary maksymalnej tj. 12.000 złotych. A to nie jedyne konsekwencje. Przedsiębiorca dodatkowo może stracić uprawnienie do wykonywania transportu drogowego.

Na miejsce kontroli wezwano funkcjonariuszy Policji, którzy będą prowadzić sprawę karną
w związku z ingerencją przez kierowcę w prawidłowość pracy licznika przebiegu pojazdu, za co grozi nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

Tak nieodpowiedzialne zachowanie, oprócz aspektu naruszania norm bezpieczeństwa
w transporcie, to również przejaw nieuczciwej konkurencji, szczególnie wobec przewoźników, którzy przykładają należytą wagę do obowiązujących w transporcie norm prawnych.